niedziela, 13 października 2013

Czerwona jak krew

,,Pewien królewicz podczas śniadania zranił się w palec przy krojeniu twarogu. Kropla krwi spadła na ser. Królewicz powiedział do swojej matki:
- Chciałbym, żeby moja żona była biała jak mleko i czerwona jak krew.
- Synku, kto jest biały, nie jest czerwony, a kto jest czerwony, nie jest biały. Ale szukaj takiej żony, może znajdziesz.''
 Italo Calvino, Baśnie włoskie: Miłość trzech granatów


 Nawet codziennie patrzenie w czerwień - drapieżną, niebezpieczną, ciepłą, ponętną - musiałoby w końcu zmęczyć. Jednorodność... Czy tego szuka się na ,,wieki wieków amen''? Czy w ogóle możliwe jest bycie jednolitym barwą? 
Bądź przy mnie, pograjmy w kolory. Kiedy wypowiem Twój, wygrywasz. 



A zwiewna żółć Twojego uśmiechu przypomina mi liście tańczące za oknem... 

poniedziałek, 23 września 2013

Po drugiej stronie

Nocą, pod dwiema ciepłymi kołdrami, wciąż jest sporo miejsca. Miejsca na wszystkie moje obawy, tęsknoty, lęki, wypychające zręcznie pozytywne emocje. Dlatego pomimo podwójnej warstwy okrycia drżę. Marznę od środka, bojąc się, że każdy wieczór będzie pozbawiony bliskości. Ogólne zmęczenie bierze górę i nie potrafię już wstać, wyrwać się od tych przerażających myśli, wtapiających się w mój rozum jak czarna farba w białą. Zmrużam lekko oczy i patrzę na dłonie, oblane światłem księżyca dochodzącym dzięki niezasłoniętym do końca żaluzjom. Dłonie pasują do siebie idealnie, a jednak są po różnych stronach ciała. Z pozoru identyczne, różnią się znamionami, długością paznokci, liniami. Dzieli je brzuch, klatka piersiowa, uda. Ale to nic. Przecież mimo to potrafią się złączyć. Mogą codziennie dotykać tych samych materii, chociaż często piastują odmienne stanowiska. Jedna drugiej pomaga jak umie. Razem mogą więcej, wspólnie podnoszą zadziwiające ciężary oraz tworzą niesamowite rzeczy.

Kiedy stałam w tamte wakacje nad brzegiem morza, gdzie znikały swobodnie fale, czułam jakbyś był po drugiej stronie wody. A przecież to w zupełnie inną stronę... Czy prawa dłoń też ma podobne wrażenie wiecznie dzielącego muru zanim ponownie, z ulgą, ujrzy lewą?

~*~

Cześć! Witam. Witam Cię, a właściwie wszystkich. Tych lepszych i gorszych. Chociaż przecież jesteśmy równi z założenia? To wyżej to tylko moje przemyślenia. Możesz je do siebie wpuścić albo zamknąć im furtkę tuż przed nosem, wybór należy oczywiście do Ciebie. Wybacz mi proszę wszystkie błędy, których raczej nie chciałam popełnić. I jeszcze jedno. Poświęciłeś swój czas, wchodząc tutaj i czytając owoce mojego stukania w klawiaturę, poprzedzonego prawdopodobnie lawiną myśli czy pomysłów. To godne podziwu, wiesz? Dziękuję.